http://
www.kmilczarek.com
Witaj na stronie prywatnej Krzysztofa Milczarka
Tylko Bogowie żyją wiecznie...
Powieść przedstawia fascynujące dzieje ostatnich królów Sumeru. Ukazuje złotą epokę III dynastii z Ur, odległą i tajemniczą dla współczesnego człowieka. Świat glinianych tabliczek, akadyjskich i hebrajskich mitów ożywa w działaniach konkretnych ludzi, a nieznane wydarzenia historyczne nabierają dodatkowego blasku. Te pełne uroku czasy ukazane są oczami biblijnego Abrahama jako świadka i uczestnika zmian zachodzących w zapomnianym dziś świecie. Mityczne przygody sumeryjskich bogów przeplatają się z wartkimi dziejami Bliskiego Wschodu sprzed 4000 lat. Zmagania bóstw i bohaterskich władców wpywają na losy zwykłych ludzi, dostarczając nam wielu nauk, jakże aktualnych nawet w dzisiejszym, zabieganym świecie.
Wydana w 2010 roku nakładem Wydawnictwa Bellona.
Od autora...
Podobno jesteśmy dziećmi kosmicznej katastrofy. Wszyscy stanowimy część gwiazd. I to nie w przenośni, ale dosłownie. Nasze ciała składają z atomów pierwiastków powstałych podczas wybuchu gwiazdy supernowej. Tak więc cieleśnie jesteśmy związani z kosmosem i kosmicznymi katastrofami. Ale duchowe i fizyczne dzieje ludzkości również pełne są przełomowych wydarzeń, czasem związanych z katastrofami, a czasem z rewolucyjnymi przemianami, gwałtownie zmieniającymi dotychczasowy bieg dziejów. Znane są historykom zmiany sposobu życia ludzi mające miejsce w prahistorii. Nazwane są przełomem mezolitycznym czy rewolucją neolityczną. Historia pełna jest przewrotów, w których wykuwała się istota naszego człowieczeństwa. W bliższym nam okresie rewolucja przemysłowa czy dokonująca się na naszych oczach, mikroprocesorowa rewolucja techniczna, to przykłady takich momentów w historii człowieka. Gwałtowne zmiany polityczne, sprzęgnięte ze zmianami ekonomicznymi, społecznymi i świadomościowymi znaczą punkty przyspieszenia lub zakrętów w biegu dziejów. Te brzemienne w wydarzenia okresy , z reguły pełne są krwawych konfliktów i trudnych zmian społecznych, w których rodzi się zupełnie inny, nowy świat. Jednym z pierwszych takich wielkich przełomów w czasach historycznych, a więc w czasach po których pozostały pisemne źródła, jest okres szczytowego rozkwitu a potem bezprecedensowego upadku cywilizacji sumeryjskiej III dynastii z Ur.
Ramy czasowe wydarzeń opisanych w niniejszej opowieści obejmują okres od ostatniego ćwierćwiecza XXII wieku p.n.e. do połowy XX wieku p.n.e. Żyjący w tych czasach biblijny patriarcha to postać spajająca dzieje Bliskiego Wschodu, który dla ówczesnego jego mieszkańca był całym światem. Złote lata Sumeru za czasów III dynastii z Ur i jej zagadkowy upadek, a także osłonięta mgłą przeszłości historia Egiptu tzw. pierwszego okresu przejściowego i początków tzw. średniego państwa są niesłychanie interesujące z uwagi na toczące się tam walki i przemiany polityczno - religijne. Należy jednak pamiętać, że są to także czasy bardzo wysokiego poziomu kultury i sztuki, szczególnie architektury i literatury, która w następnych wiekach długo nie osiągnie podobnych wyżyn. Tysiące glinianych tabliczek znalezionych w ruinach dawno minionych cywilizacji odkrywa przed nami fascynujący świat bogów i ludzi. Historia ukryta na glinianych tabliczkach i kamiennych stelach przeplata się z wątkami mitologicznymi. Podstawa jaką stanowią księgi Starego Testamentu to nic innego jak zbiór tradycji zaczerpniętych, w tej części właśnie z wcześniejszych sumeryjskich, babilońskich i asyryjskich źródeł. Fascynujący politeistyczny świat, poprzez henoteizm zmierzający ku monoteizmowi. Biblijne losy głównego bohatera zostały uzupełnione w sposób wynikający z biblijnych i midraszowych niedomówień. Główny bohater uczłowieczony w tej opowieści, otrzymuje cechy męża stanu , człowieka wysokiej kultury i moralności a także wielu talentów np. dyplomatycznych czy wojskowych. To prawdziwy wyrafinowany Sumer a nie prosty Beduin, wędrujący przez pustynie. Czyż taki, mógłby zostać zapamiętany jako ojciec wielu narodów?
Tak jak w Biblii szczególnie ważne są słowa. Terminologia nazw i imion została przedstawiona w sposób maksymalnie zbliżony do właściwego tej epoce. Cztery tysiące lat temu nie używano przecież nazw hellenistycznych, od których roją się najlepsze nawet podręczniki. Zamiarem autora było bowiem oprócz dostarczenia rozrywki wielbicielom powieści historycznej, ciekawsze niż podręcznikowe przedstawienie dziejów tego okresu. Okres ten mało znany , a przecież szalenie oryginalny i ciekawy, stanowi prawdziwe korzenie późniejszej cywilizacji antycznej a nawet wierzeń hebrajskich. To on jest bowiem prawdziwym fundamentem naszej dzisiejszej kultury i pośrednio podstawą współczesnej cywilizacji.
Recenzja
Tylko Bogowie żyją wiecznie... chociaż czas zaciera czasami pamięć o nich i ich prorokach, mimo, że warto o nich pamiętać, gdyż historia ich życia i dokonań jest też historią religii i naszej cywilizacji. Książka Krzysztofa Milczarka opowiada o dziejach Abrahama, pierwszego z hebrajskich patriarchów, nazywanego ojcem narodów, które wyznają trzy wielkie religie monoteistyczne: judaizm, chrześcijaństwo i islam. Dzieje tego wielkiego człowieka, przedstawione w formie wspomnień snutych u kresu życia, opowiedziane zostały z lekkością i niezwykłą dokładnością historyczną. Wszyscy znają tę historię: Bóg - Jahwe kazał Abrahamowi złożyć w ofierze własnego syna Izaaka, ten przychylił się do woli Boga, i kiedy był gotów to uczynić, Bóg go powstrzymał i pobłogosławił Abrahama za jego oddanie. Jednak niewielu wie, że zgodnie z Biblią Abraham przeżył 175 lat, dokonując wielu niezwykłych czynów. O tej biblijnej postaci zostało napisanych wiele książek (obecnie wielu historyków uważa ją za postać historyczną), jednak ta jest wyjątkowa: oparta na wieloletnich badaniach literatury starożytnej, w szczególności sumeryjskiej, skrupulatnie opisująca realia życia w epoce Abrahama, ukazuje go nie tylko jako proroka, patriarchę i "przyjaciela" Boga, ale także jako człowieka: męża, kochanka, ojca. Jest to dobrze opowiedziana opowieść o żywym człowieku, uwikłanym we własny los, historię i religię. Jest to także książka, która zadaje ważne pytania o pochodzenie i źródło wiary w Jednego Boga - Jahwe, w społeczeństwach, w których kult Elohim - Bogów oparty był na ścisłym ich współistnieniu z ludźmi od setek lat. Książka interesująca i intrygująca, zachęcająca do lepszego poznania czasów starożytnych cywilizacji: Sumeru, Kanaanu, Egiptu. Dla osób ceniących sobie prawdziwie i wierne historycznie opowieści o czasach starożytnych i biblijnych. Polecam.
Przeczytaj również recenzję na portalu historycznym Histmag oraz na historia.org.



Tylko Bogowie żyją wiecznie - pobierz i przeczytaj fragmenty :
Twórczość literacka
Bogini miłości
Spisek
Mapka
Powyższa mapka stanowi ilustrację miejsca dziejącej się akcji w powieści "Tylko Bogowie żyją wiecznie". Po najechniu myszą na nazwy miast i kliknięciu można uzyskać szczegółowe informacje.
Wycinki prasowe na temat książki Tylko Bogowie żyją wiecznie :
Słowem wstępu do III części..
Ukazany w III części tryptyku moment śmierci Aleksandra, planującego w Babilonie kolejne podboje jest nie tylko zaczynem dla nieskończonych spekulacji, dotyczących przyczyny śmierci i ewentualnych dalszych dziejów. Stał się też początkiem nowej heroicznej ery, wielkich zmagających się ze sobą królestw, ale również okresem rozwoju wciąż niedocenianej, jakże wspaniałej kultury hellenistycznej. Olśniewających, rywalizujących ze sobą ośrodków pełnych bibliotek, szkół filozoficznych, zapomnianych wynalazków i założeń urbanistycznych, tak urzekającej swym rozmachem, bogactwem i romantyzmem.
Jednak w tym opowiadaniu nie chodziło tylko o Aleksandra, ale o wejrzenie w odczucia mieszkańców ziem Wschodu a szczególnie spojrzenie oczami Babilończyków, którzy posiadając starszą i bogatszą kulturę zderzyli się z Grekami i musieli zmierzyć się z nową, tworzoną przez nich rzeczywistością pełną wzajemnych oddziaływań. Opowiadanie to, kończy cykl opowieści dotyczący dziejów Babilonu, zmagań czołowych bóstw Sina i Marduka, a także Esagili, największej świątyni tego miasta. Czy wędrując na kartach tych opowiadań po blisko dwóch tysiącach lat zodiakalnej ery barana i naprawdę wielkiej historii, udało mi się przybliżyć tamten odległy świat? Oceńcie Państwo sami sięgając po tą lekturę.
Wszystkim, czytelnikom życzę, aby podczas lektury pochłonął ich bez reszty świat starożytnych bohaterów, mrocznych świątynnych tajemnic, glinianych tabliczek i wyroków wielkich bogów.
Krzysztof Milczarek
Słowem wstępu do II części..
Nabunaid,( w podręcznikach częściej Nabonid) panujący w latach 556-539 pne był ostatnim królem niezależnej Babilonii. Jego tajemnicza, niedoceniana dotąd postać, odzyskuje w świetle najnowszych badań właściwe mu miejsce, pośród najciekawszych postaci czasów starożytnych. Kontrowersyjny w naszych oczach i zniesławiany w wielu przekazach , jawi się jednak w dokumentach i swych dokonaniach budowlanych jako monarcha nieprzeciętny. Coraz częściej można spotkać się nawet z określeniem wybitny. Jest też ostatnim władcą , ostatniego semickiego imperium Bliskiego Wschodu i tradycji kulturowej sięgającej świata Sumero-Akadu. Podczas swego panowania bronił tradycji asyryjskiej i babilońskiej przed naporem ludów indoeuropejskich, takich jak Medowie i Persowie , które wówczas uchodziły za barbarzyńskie. Wraz z upadkiem tego semickiego świata i rychłym wejściem Greków na bliskowschodnią arenę zaczyna się proces, który poprzez wieki doprowadził nas do europocentrycznego postrzegania świata. Dlatego powierzając państwu to opowiadanie, pragnę zwrócić uwagę, że nasza teraźniejszość ma swe korzenie w tej dawno zapomnianej kulturze, a prapoczątki dzisiejszego islamu z pewnością można by wywieść właśnie z tamtych czasów.
O Babilonie, z jego bramą Isztar, szerokimi murami, pierwszym kamiennym mostem, zikkuratem stanowiącym pierwowzór biblijnej wieży Babel i wspaniałą Esagilą napisano tak wiele, że prawdopodobnie każdy o nim słyszał. O Harranie jednak, niewielu mogłoby powiedzieć coś istotnego. I choć dziś, pośród egzotycznych zabudowań kilku wsi, rozrzuconych na starożytnym wzgórzu, które pozostało po dziesiątkach pokoleń osadnictwa słychać przepędzane stada owiec, to nie sposób przecenić znaczenie tego miasta dla naszej kultury. Wymieniane od czasów Abrahama , zawsze łączone było z postaciami wielkich królów, przy okazji znaczących wydarzeń dziejowych. Dla Nabonida i jego rodziny było miastem szczególnym, a odbudowa świątyni Sina, tak szczegółowo opisana w źródłach, stała się punktem kulminacyjnym jego panowania. Po wydarzeniach opisanych w tym opowiadaniu, jeszcze przez kilkanaście wieków błyszczało na kartach historii. To właśnie tam w roku 53 pne, w wielkiej bitwie z Partami poległ Krassus , a w 217 roku n.e , zginął cesarz Karakalla. Świątynia Sina funkcjonowała do 398r n.e. gdy na mocy edyktu cesarza Teodozjusza zakazano działalności pogańskich kultów. Jeszcze w 527roku n.e. , gdy bizantyjski cesarz Justynian rozwiązał ateńską Akademię Platońską tamtejsi uczeni i filozofowie przenieśli się do… Harranu. Wkrótce po zajęciu tych ziem przez muzułmanów w 639 roku n.e. rozkwitł tam ośrodek naukowy z jakich zasłynął wczesnośredniowieczny islam. Mimo, że z kamiennych bloków starożytnej świątyni wybudowano w XIV w. twierdzę Mameluków, to do dziś miejsce to pozostaje magiczne.

Dlaczego Bogowie żyją wiecznie?
Dzieje Starożytnego Bliskiego Wschodu są odległe i fascynujące, pociągają nas zupełnie odmiennym postrzeganiem świata, obrzędowością i egzotyką zabytków, które pozostały po tamtym dawno minionym świecie. To, co odległe i egzotyczne, zawsze pociąga ludzi, posiadających choćby małą iskierkę pasji poznawczej. Człowiek bowiem często w chwilach najgłębszej zadumy zadaje sobie pytania: skąd i dokąd zmierzamy? Jak to się zaczęło? Dlaczego potoczyło się tak, a nie inaczej? Czasem nawet pyta:, co by było gdyby..? Jeżeli do tego dochodzi jeszcze zamiłowanie do podróży, podczas których oglądając gigantyczne świątynie i posągi bóstw, dostrzec można potęgę wierzeń i wysiłek Starożytnych, to stanowi to doskonały zaczyn do pogłębiania zainteresowań i przelania ich na papier.
Mnie urzekła mitologia. Najpierw grecka, w której podobnie trochę jak Schliemann dostrzegałem odbicie realnych postaci i zdarzeń. Później egipska, wreszcie sumeryjska
i akadyjska, od której tak naprawdę wszystko się zaczęło. Im głębiej wkraczałem w ten świat, tym bardziej ożywały w moim umyśle postaci starożytnych eposów i mitów.
Jako były nauczyciel, z wykształcenia i z zamiłowania historyk, z niepokojem obserwuję degradację i spłycanie wykształcenia historycznego w naszym nowoczesnym społeczeństwie, w którym postęp techniczny dokonuje się bardzo szybko, natomiast ubożeje rozwój duchowy
i kulturowy. Dziś fundamenty naszej nauki i kultury przypisujemy Grekom i Rzymianom, podczas gdy bardzo często byli oni tylko pośrednikami w rozpowszechnieniu tego wszystkiego, co zawdzięczamy cywilizacjom wschodu.
Chcąc przybliżyć ducha tych minionych cywilizacji, zrodziła się we mnie idea ukazania historii starożytnego wschodu w trzech odsłonach ukazujących przełomowe momenty dziejowe. Są to okresy trwające nawet całe dziesięciolecia, kiedy to stary piękny świat odchodzi, a rodzi się nowy, odmienny porządek, ale zbudowany na żyznych fundamentach swego poprzednika.
Starałem się, aby nie były to kolejne wymyślone historie posługujące się łatwizną w zakresie nazewnictwa i stereotypową tematyką. Oprócz losów głównych bohaterów, niezwykle ważne było dla mnie ukazanie dziejów państw, konfliktów religijnych i przemian, które miały ogromny wpływ na historię ludzkości. Wszystkie opowieści łączy w tle Esagila, wielka świątynia Marduka w Babilonie.
Język opowieści to słowa tabliczek, mitów, eposów zanurzonych w szczegółowych danych współczesnych opracowań naukowych, do których sięgałem, zbierając przez wiele lat materiały. Miałem nadzieję, że przywracając oryginalne brzmienie dawnym słowom
i wydarzeniom, zachęcę czytelnika do swego rodzaju wysiłku, który kiełkując wyda owoc nowego spojrzenia zarówno na historię starożytną jak i na samą powieść historyczną. Byłbym szczęśliwy, gdyby lektura tych powieści skłoniła czytelnika do rozwoju zainteresowań w tym kierunku i być może postawienia sobie kilku ważnych pytań w chwilach głębszej refleksji. Być może owe historie wpłyną również na zmianę europocentrycznego postrzegania dziejów na bardziej uniwersalistyczne i pozwolą dostrzec odmienność oraz wagę dokonań starożytnych cywilizacji.
na górze Nabu
kliknij aby otworzyć plakat w pełnym rozmiarze
Stella Urnammu
Kto zna wolę bogów w niebie?
Zachęcona lekturą "Boskiego planu" - książki z nowej serii wydawnictwa Bellona - sięgnęłam po tę, która ukazała się jako pierwsza w cyklu historycznym, opisującym ważne fragmenty dziejów starożytnego Bliskiego Wschodu. Dzięki niej czytelnik poznaje znacznie wcześniejsze wydarzenia - schyłek złotej epoki III dynastii z Ur - przedstawione w narracji pierwszoosobowej, z perspektywy biblijnego patriarchy Abrahama. Po przeczytaniu "Tylko bogowie żyją wiecznie" mam wrażenie, że owszem, znam wolę bogów. A jest nią to, abym bardzo długo nie zapomniała tej książki i powróciła do niej jeszcze nie raz.
O ile "Boski plan" posiada więcej cech eposu, o tyle "Tylko bogowie żyją wiecznie" bardziej kojarzy mi się z kroniką. Nie opiewa wielkich czynów sławnych mężów. Więcej miejsca autor poświęcił zmianom polityczno-społecznym. Akcja powieści toczy się w innych czasach, równie charakterystycznych, lecz z zupełnie odmiennego powodu. Sumer nie jest tutaj potęgą. Wprost przeciwnie - chyli się ku upadkowi. Autor poświęca więcej uwagi relacjom pomiędzy starożytnymi bogami oraz ich wyznawcami, a także samemu głównemu bohaterowi - nie tylko jako boskiemu pomazańcowi, ale również zwykłemu człowiekowi z jego doczesnymi troskami. "Tylko bogowie żyją wiecznie" obfituje w cechy charakterystyczne dla mitu, oprócz tego jednak jest fabularną opowieścią, traktującą przede wszystkim o realiach świata przedstawionego.
Ujęła mnie także kreacja Abrahama. Starotestamentowy patriarcha jest tu ukazany zupełnie inaczej niż w tekstach źródłowych. Staje się postacią żywą i barwną, bardziej ludzką. Nie jest tylko starym, prostym nomadą, który z niewyjaśnionych przyczyn zyskał przychylność tajemniczego boga o nieznanym imieniu, ale światłym, dobrze wykształconym, zamożnym i powszechnie poważanym synem wysoko postawionego kapłana sumeryjskiego, a przy tym prawdziwym mędrcem i doskonałym wojownikiem oraz strategiem. Od najmłodszych lat zajmuje wysoką pozycję społeczną. Opisany został także jako patriota, starający się uchronić kulturę Sumeru przed utraceniem chwały w obliczu upadku dawnego porządku świata. Taki założyciel własnego narodu przekonuje mnie o wiele bardziej niż ten znany mi wcześniej z Biblii.
Również inni bohaterowie tej opowieści zasługują na uwagę. Krewni głównego bohatera: Saraj, Hagar, Izaak, Ismael, Jerach czy też przywódcy ludów pustyni Kanaanu nie pojawiają się jedynie jako postacie epizodyczne, jak to ma miejsce w źródłach. Każdemu z nich autor nadał własną, interesującą osobowość. Są przez to bliżsi czytelnikowi niż ich historyczno-mitologiczne pierwowzory.
Ważną cechą książki jest też rola, jaką odgrywają w niej bóstwa. W odróżnieniu od "Boskiego planu", w którym występują jedynie jako przedmiot wiary i kultu bohaterów, w "Tylko bogowie żyją wiecznie" są tak samo realnymi jak ludzie postaciami, oddziałującymi bezpośrednio na opisane wydarzenia. Relacje między nimi wpływają na decyzje wyznawców, znajdują odzwierciedlenie w losach świata w sposób znacznie bardziej namacalny. Niektórych bogów Abraham spotyka, rozmawia z nimi, obserwuje ich poczynania na Ziemi. Można więc z powodzeniem mówić tutaj o pełnowartościowym wątku fantastycznym.
Milczarek bazuje na solidnych źródłach, czerpie z wielkich dzieł literatury starożytnej, takich jak Biblia, Enuma Elisz, Epos o Gilgameszu czy Pieśń Hirkana. Wydarzenia, które opisuje, są w pełni zgodne z ich podstawami historycznymi i mitologicznymi, ukazane zostały jednak w bardzo interesujący i dość nietypowy sposób. Nadanie mitowi formy fabularnej opowieści to zadanie wyjątkowo trudne. Wymaga zachowania ogromnej dbałości o szczegóły i logicznego przedstawienia fikcji literackiej. Autorowi książki udało się spełnić te warunki.
Zachwyciło mnie także doskonałe odzwierciedlenie sposobu myślenia, bardzo prawdopodobnego dla ludzi współczesnych Abrahamowi. Dotyczy to tak kwestii kulturowych, jak i teologicznych. Mitologie całego świata, znanego ówczesnym Sumerom, splatają się tutaj w jeden powszechny system wierzeń. Bóstwa, które dla czytelnika - człowieka XXI wieku - należą do rozmaitych, odrębnych panteonów (sumeryjskiego, babilońskiego, akadzkiego, amoryckiego, egipskiego, ludów kananejskich),przez bohaterów powieści postrzegane są jako jeden rodzaj istot wyższych, w każdym regionie znanych pod innymi imionami, migrujących między wyznawcami różnych narodowości. Wszystkie jednak łączy jeden rodowód, opisany w sprawnie wplecionym w dopasowaną do niego fabułę micie kosmogonicznym i antropogenicznym pochodzącym z sumeryjskiego eposu Enuma Elisz. Wrażenia dopełnia zgrabne połączenie kultów religijnych z dziedzinami nauki, takimi jak medycyna czy astrologia. Współczesnym bowiem w głowach się nie mieści, jak ogromną wiedzę naukową posiadały starożytne cywilizacje.
Zadziwia też lekkość, z jaką Milczarek wprowadza podwaliny judaizmu do świata opanowanego jeszcze całkowicie przez politeizm. Abraham, wezwany przez tajemnicze bóstwo, nie odcina się definitywnie od kultów, które wyznawał dotychczas, a sam ów bóg, choć nie ujawnia swojego imienia, sugeruje, że jest jedną z istot czczonych od dawna na Bliskim Wschodzie. Nie przyjmuje też pozy biblijnego "boga zazdrosnego". Zmiany w systemie wierzeń przyszłych monoteistów przebiegają w sposób bardzo naturalny, a przez to zrozumiały dla czytelnika.
Wiele uwagi autor poświęca także obrzędom oraz rytuałom. Opisuje je pieczołowicie, z dbałością o szczegóły. Czytelnik ma okazję delektować się wspaniałymi, iście magicznymi relacjami obcych, często zupełnie dla niego niezrozumiałych obyczajów. Zachwyciły mnie także barwne i soczyste sceny batalistyczne oraz erotyczne, dostarczające niebywałych wrażeń zmysłowych, opisane przepięknym i adekwatnym do czasu i miejsca akcji językiem.
Brzmienie nazw własnych jest zbliżone do nazewnictwa sumeryjskiego, akadzkiego i amoryckiego, nie podręcznikowego (hellenistycznego). Autor wzbogacił język nie tylko o oryginalne imiona i nazwy geograficzne, ale także słowa opisujące przedmioty codziennego użytku, instrumenty muzyczne, funkcje i stanowiska, potrawy, obrzędy. Używane są sformułowania, przenośnie i porównania właściwe starożytnym mieszkańcom Bliskiego Wschodu. Pojawiają się teksty poematów, pieśni czy modlitw pochodzące z czasów zbliżonych do przedstawionej epoki.
Okładka nie tylko doskonale harmonizuje z treścią książki, ale także resztą cyklu. Tło przedstawiające niebo podczas zachodu słońca jest identyczne jak w pozostałych dwóch książkach należących do serii. Zmienił się tylko posąg - sugerujący wyraźnie inny czas akcji. Oprawa i grafika prezentują się estetycznie. Zmieniłabym jedynie kolor tytułu z białego na mniej kontrastujący z tłem. Czcionka, na którą narzekałam w recenzji "Boskiego planu", jest wyraźniejsza i bardziej intensywna, choć w zestawieniu z żółtym kolorytem papieru wciąż trochę zbyt blada. Druk jednak ma tym razem jednolitą barwę. Niezwykle przydatną pomoc stanowi aneks zawierający kalendarium wydarzeń, wykaz źródeł, ważnych postaci historycznych, krain geograficznych, rzek, ludów oraz bóstw opisanych w książce. Znajduje się tu także słowniczek wyrazów obcego pochodzenia niewyjaśnionych w tekście oraz mapka Sumeru i Państwa Akadyjskiego.
"Tylko bogowie żyją wiecznie" to książka niebezpieczna. Sięgnięcie po nią grozi zaniedbaniem codziennych obowiązków. Opowieść potrafi rzucić na czytelnika urok. Można się w niej zakochać bez pamięci. Ja zatraciłam się w niej bez reszty, co zaowocowało dwiema dobami wyciętymi z mojego życiorysu. Na szczęście tylko dwiema, gdyż historia Abrahama sama się czyta. Polecam więc wszystkim, którzy odważą się na zmierzenie z takimi oto konsekwencjami.
Paulina Maria "Lorelay" Szymborska-Karcz
Czyżby bogowie odeszli?
"Ostatnia uczta" kończy serię historyczną wydawnictwa Bellona, która składa się z trzech pozycji tego samego autora. Ta książka łączy się nierozerwalnie z resztą cyklu, jest jednak wyraźnie inna. Różnice widać już na pierwszy rzut oka.
Motywem przewodnim jest tu zderzenie dwóch cywilizacji, z których obie były ogromnymi potęgami w konkretnych okresach dziejów ludzkości. Jedną z nich powoli, stopniowo zastępuje druga. Akcja osadzona jest w czasach panowania Aleksandra Wielkiego, u schyłku dominacji starożytnych cywilizacji azjatyckich, a na początku epoki helleńskiej. Autor ukazuje wyraźne różnice między tymi kulturami. Hellenowie uważający się za bardziej cywilizowanych i nowoczesnych są barbarzyńcami w oczach ludów Azji. Te dwa różne światy mają swoje słabe i mocne strony. Babilon przechodzi spod jednego obcego panowania (Persowie) pod inne (Macedończycy). Persowie jednak byli bliżsi kulturowo rdzennej ludności miasta, więc zmiany są tym razem o wiele bardziej diametralne i zasadnicze. Nowy władca ukazany jest natomiast jako ten, który próbuje scalić ducha dwóch odmiennych światów.
Nie jest to jednak powieść o losach Aleksandra, jego wielkich czynach i niewiarygodnych podbojach. Z pozoru mogłoby się tak wydawać, jednak po zakończeniu lektury można wyraźnie stwierdzić, że życie i panowanie Macedończyka stanowi tylko tło dla opowieści o upadku starego świata i narodzinach nowego. Prawdziwym bohaterem nie tylko tej powieści, ale i całego cyklu, jest Babilon.
Wydarzenia opisywane są z perspektywy pierwszoosobowego narratora - chaldejskiego kapłana przebywającego na terenach należących do Hellenów. Taka forma przedstawienia cywilizacji helleńskiej sprawia, że spojrzenie to jest oryginalne i nietypowe. Następują znaczące zmiany w narracji w stosunku do poprzednich książek cyklu. Nie jest prowadzona wyłącznie w formie kroniki, narrator opisuje nie tylko wydarzenia, które sam przeżył, ale także zasłyszane od innych. Spisuje fakty z życia Aleksandra już jakiś czas po śmierci króla. Opowiada o Babilonie, któremu Macedończyk przywrócił dawną sławę i znów uczynił go pępkiem świata. Jednak w momencie, gdy to opisuje, Babilon upadł już bezpowrotnie.
Mieszają się ze sobą trzy różne systemy wierzeń - babiloński (pochodny sumeryjsko-akadyjskiego), perski i helleński. Współistnieją w takim stopniu, w jakim pozwalają im na to wyznawcy. Jednak tu, w odróżnieniu do dwóch pozostałych książek, role się odwracają. To ludzie decydują o losach bogów, nie zaś odwrotnie. Następuje też zderzenie naturalnej, prostej i pełnej strachu pobożności, która nadal jest żywa wśród Babilończyków i Persów, z wiarą w człowieka w jego wielkość i niezależność. Stara mądrość kapłanów styka się z przywiezioną na ich ziemie przez Aleksandra grecką filozofią. Różnica między kultami jest bardzo wyraźna. Sposób czczenia bóstw ewoluuje, powoli odrzuca swą pierwotną, rytualną formę na rzecz prostszej, bardziej zrozumiałej dla współczesnych. Obca wiara nie jest częścią Enuma Elisz, nie ma dla niej miejsca w świecie starożytnych Azjatów, narrator jednak powołuje się i na własnych bogów, i na tych greckich. Płynnie wplata motywy mitologii helleńskiej do opisów własnego, wschodniego świata. Pomimo iż opisuje tęsknotę za starym porządkiem i swoim dawnym panteonem, do nowej rzeczywistości nie odnosi się wrogo, często powołuje się na greckich bogów, których niewątpliwie darzy szacunkiem.
W "Ostatniej uczcie" zmienia się podstawowe założenie, znane z poprzednich książek serii. To już nie bogowie manipulują ludźmi, ale ziemscy władcy i kapłani dążą do własnych korzyści, zasłaniając się działaniem w imię swoich bóstw. Wyznawcy walczą między sobą, a bogowie milczą, wydają się całkowicie obojętni. Być może autor sugeruje, że po zetknięciu kultur wchodu i zachodu decyzje o losach świata przeszły w ręce ludzi?
Sam Aleksander natomiast mnie zastanawia. Jest zupełnie inny niż Nabunaid - wojownik-mędrzec, ostatni rdzennie babiloński władca, bohater "Boskiego planu". Macedończyk to buńczuczny, niepokorny młokos. Jednocześnie prawdziwy zdobywca, nieugięty, wiedzący czego chce, pewny siebie, ale i zabobonny, zbyt nieokrzesany, niecierpliwy, łatwo ulegający wpływom otoczenia i namiętnościom. Czy tak wyobrażałam sobie jednego z największych wodzów w historii i władcę ogromnego imperium? Nie. Mimo wszystko jednak jest w tej postaci coś autentycznego, przekonującego. Z czasem Aleksander ulega bardzo ciekawej metamorfozie, którą śledziłam z zapartym tchem. Zachodzi ona płynnie i stopniowo. Wydaje się, że nauka płynie nie z jego wielkich czynów, ale z tego, do jakiego końca go doprowadziły. Nie wiadomo właściwie, czy jest to bohater pozytywny czy negatywny. W trakcie lektury nie umiałam odpowiedzieć sobie na pytanie, jakie uczucia budzi we mnie ta postać.
Na szczególną uwagę zasługuje także Roksana - małżonka Macedończyka. To postać żywa i dynamiczna, kobieta z charakterem i o wielu twarzach. Przedstawiona jest z kilku różnych perspektyw: jako dumna perska patriotka, pełna dostojeństwa królowa, płomienna kochanka, pełna nienawiści, pohańbiona żona i pragnąca zemsty desperatka.
Powieści towarzyszy nostalgiczny, melancholijny nastrój. Nową cechą na tle cyklu jest także fakt, iż wydarzenia nie zostały opisane w porządku chronologicznym. W "Ostatniej uczcie" pojawiają się przeskoki w czasie akcji i retrospekcje.
Ewoluuje nie tylko treść przekazu, ale i język. Wciąż pozostaje prosty i zrozumiały dla współczesnego czytelnika, staje się jednak bardziej kwiecisty, a słownictwo jest bogatsze. Książka została napisana raczej na grecką niż babilońską modłę. Widać to w opisach miejsc, scenach batalistycznych, erotycznych, a nawet przenośniach. Tym, co najbardziej mnie urzekło, jest erotyka, przedstawiona tym razem w stylu helleńskim, ubogacona mitologicznymi porównaniami, a także przepiękne, barwne relacje z bitew i zachwycające opisy architektury.
Współczesnych znów może zadziwić to, jaką wiedzę naukową posiadali starożytni w dziedzinie medycyny czy astrologii. Już wtedy kapłani Asklepiosa stosowali środki uznawane za wynalazki obecnej epoki, np. dogoterapię. Perscy kapłani i uczeni zdawali sobie również sprawę z tego, że Ziemia jest okrągła, i potrafili przewidzieć zaćmienia słońca z olbrzymim wyprzedzeniem dzięki obliczeniom matematycznym i obserwacji ciał niebieskich.
Ciekawostką jest rozbudowany wątek homoseksualny. Autor wprost ukazuje rzekome skłonności Aleksandra, a także sugeruje ogromną powszechność odmiennej orientacji wśród Hellenów. Opisuje to jednak z punktu widzenia Azjatów, dla których było to zjawisko niezwykłe i budzące odrazę, postrzegane jako obmierzła dewiacja. Nie występowało w tej kulturze lub nie było tolerowane.
Świat, który w dwóch poprzednich książkach ograniczał się do cywilizacji Bliskiego Wschodu, zamieszkanego przez ludy semickie, w "Ostatniej uczcie" nagle rozrósł się i poszerzył swoje granice. Wśród bohaterów epizodycznych pojawiają się np. amazonki czy Hindusi ze swoimi systemami religijnymi i filozoficznymi.
O ile w "Tylko bogowie żyją wiecznie" i "Boskim planie" można było mówić o w mniejszym lub większym stopniu rozwiniętym wątku fantastycznym, tutaj nie istnieje on wcale. Moim zdaniem nie jest to jednak wadą książki. Warto przecież zapoznać się ze źródłami, z których czerpie wielu twórców fantastyki. Prócz nawiązań do mitologii można mówić także o motywie bardzo powszechnym w literaturze fantastycznej. Jest nim mianowicie opowieść o upadku starego porządku świata i nastaniu nowego. Brzmi znajomo, nieprawdaż?
Wraz z czasem akcji zmienia się także posąg na grafice okładkowej. Pod względem wizualnym cykl świetnie prezentuje się jako całość. Patrząc na okładki, nie ma się wątpliwości, że wszystkie trzy pozycje należą do jednej serii. Czcionka, która w dwóch pozostałych książkach jest zbyt niewyraźna, tutaj zyskuje na ostrości, ale wciąż na tle żółtego kolorytu papieru wydaje się stosunkowo blada i męczy oczy podczas czytania przy sztucznym oświetleniu. Przy świetle dziennym problem znika. Nieocenioną pomocą dla czytelnika jest także zamieszczony na końcu słownik wyrazów obcego pochodzenia niewyjaśnionych w tekście oraz chronologiczny spis najważniejszych wydarzeń z życia Aleksandra Macedońskiego.
Opisywana cywilizacja upadła bezpowrotnie, więc i cykl został zapewne definitywnie zakończony. Każda z książek jest napisana w nieco innym stylu. Czytelnikowi łatwo jest dzięki temu uwierzyć, że to dzieła trzech różnych autorów żyjących w innych czasach i realiach. Zmiany te są bardzo przekonujące. Serię łączy wspólne przesłanie, rozwijane konsekwentnie i stopniowo. Nic nie stoi jednak na przeszkodzie, by czytać poszczególne książki jako osobne powieści. Każda z nich przedstawia wydarzenia z innej epoki bez wyraźnego nawiązania do poprzednich.
"Ostatnią ucztę" czyta się lekko i zadziwiająco szybko. Lekturę po prostu pochłonęłam jednym tchem. Z czystym sumieniem mogę przyznać, że jestem nią prawdziwie zauroczona.
Paulina Maria "Lorelay" Szymborska-Karcz
Poniżej pozwoliłem sobie zamieścić recenzję czytelniczki - Pani Pauliny Marii "Lorelay" Szymborskiej-Karcz odnalezioną na jednym z forów.
Poniżej pozwoliłem sobie zamieścić recenzję czytelniczki - Pani Pauliny Marii "Lorelay" Szymborskiej-Karcz odnalezioną na jednym z forów.
Poniżej pozwoliłem sobie zamieścić recenzję czytelniczki - Pani Pauliny Marii "Lorelay" Szymborskiej-Karcz odnalezioną na jednym z forów.
Czy ludzki los leży w rękach bogów?
Takie pytanie zadaję sobie po przeczytaniu jednej z książek z nowego cyklu wydawnictwa Bellona. Tytuł nie jest przypadkowy. "Boski plan" Krzysztofa Milczarka (historyka zafascynowanego kulturą starożytnego Bliskiego Wschodu) opowiada właśnie o ważnej postaci historycznej - ostatnim babilońskim królu Nabunaidzie i wydarzeniach przełomowych dla jednej z najwcześniejszych epok historii ludzkości. Ten wielki człowiek przedstawiony jest tu jednak jako narzędzie w rękach bogów.
Dzieje dawnych ludów, najstarsze źródła pisane, kulty religijne i legendy (w których, jak wiadomo, zawsze leży ziarno prawdy) to motywy, z których literatura fantastyczna wciąż chętnie czerpie pełnymi garściami. To na nich opiera się mnóstwo autorów tworzących własne światy. W ostatnich latach popularność zyskała także tzw. fantastyka historyczna. Warto więc bliżej zainteresować się tym, z czego dobrodziejstw korzystamy, pisząc i czytając prozę ulubionego nurtu. U Milczarka natomiast historia i mitologia przeplatają się tak płynnie, że granica między faktami opartymi na źródłach ubarwionymi fikcją literacką, a elementami wierzeń właściwie całkowicie się zaciera. To właśnie ta cecha sprawia, że "Boskiemu planowi", będącemu w gruncie rzeczy powieścią historyczną, wcale nie tak daleko do fantastyki.
Pomimo iż przedstawiony przez Milczarka okres dziejów i rejon świata stanowią niezwykle wdzięczny, ciekawy temat, niewielu twórców beletrystyki porywa się na umieszczenie właśnie w nim akcji swoich powieści. Pojawienie się cyklu Bellony jest więc tym większym powodem do radości. "Boski plan" charakteryzuje się jednak nie tylko oryginalną tematyką, ale także stylem. Autor wybrał trudną i wymagającą formę narracji - pierwszoosobową, w formie kroniki spisanej ręką samego Nabunaida. Poradził sobie z nią doskonale. Efekt jest na tyle przekonujący, że podczas lektury rzeczywiście można odnieść wrażenie, iż ma się do czynienia nie ze współczesną fikcją literacką bazującą na faktach historycznych, ale z prawdziwą kroniką. Książka doskonale oddaje realia opisanej epoki, mentalność i sposób myślenia ówczesnych ludów. W bardzo przystępny sposób zapoznaje czytelnika z tradycjami i obrzędami, które współczesnemu człowiekowi mogą wydawać się zupełnie niezrozumiałe.
"Boski plan" zarówno w treści jak i formie posiada wiele cech właściwych dla eposu. Opowiada o wielkich czynach i wielkim człowieku, na tle przełomowych wydarzeń osadzonych w jednym z najwspanialszych imperiów w dziejach. Doskonale ukazuje, że kulty religijne i postaci mityczne to integralna część starożytnego świata. Babilonia Milczarka nie jest jednak sielankową krainą, mlekiem i miodem płynącą, a starożytni bohaterowie to nie wyidealizowani boscy pomazańcy. Obok wielkiej chwały, swoje miejsce znajdują tu także wielkie klęski, a mężni wojownicy i roztropni władcy potrafią wykazać się także znacznie bardziej ludzkimi cechami: głupotą, małostkowością, okrucieństwem, egoizmem i ślepą rządzą władzy, które popychają ich do niegodnych poczynań takich jak bratobójstwo, obrażanie boskich istot czy niszczenie świątyń.
Sam główny bohater pokazany jest w ciekawym świetle. Z jednej strony wybraniec, cieszący się szczególną łaską bogów (a przynajmniej w to wierzy on sam i jego poddani), z drugiej zaś zwykły śmiertelnik, mierzący się z władzą, której nie pożądał, kochający mąż i ojciec. Jest nie tylko wielkim królem, wodzem i mędrcem, ale także człowiekiem bardzo pobożnym, zrównoważonym i szlachetnym, a przez to nawet trochę naiwnym. Milczarek zwrócił także uwagę na zamiłowanie Nabunaida do archeologii.
Ciekawym elementem jest także poruszony przez autora wątek zaczątków konfliktu między wciąż powszechnie panującym na tamtych ziemiach politeizmem, a rozwijającym się na niektórych obszarach monoteizmem. W czasach Nabunaida wierzenia Bliskiego Wschodu to już właściwie henoteizm w czystej postaci. Doskonale pokazany jest podział, któremu powoli zaczynają ulegać wyznawcy: na tych, którzy nadal darzą jednakowym szacunkiem wszystkich bogów - własnych i obcych - oraz tych, którzy walczą o dominację wybranego bóstwa nad innymi.
Nie tylko fabuła tej książki potrafi porwać i zauroczyć. Jej ogromnym atutem jest również język - przepiękny i przede wszystkim świetnie dopasowany do nastroju świata przedstawionego. Jednocześnie doniosły, charakterystyczny dla mitu i eposu, jednak nie męczy nadmiernym patosem. W gruncie rzeczy bardzo prosty, całkowicie zrozumiały dla współczesnego czytelnika, mimo to kojarzy się z opisywaną epoką i nie razi "niehistorycznością" i brakiem autentyczności. Opisy są nieprzeciętnie żywe i barwne, doskonale działają na wyobraźnię. Ważną zaletą jest także fakt, iż autor odszedł od nomenklatury podręcznikowej, hellenistycznej. Wszystkie imiona i nazwy miejsc zapisane zostały w sposób najbardziej zbliżony do ich oryginalnego brzmienia. "Boski plan" czyta się zadziwiająco lekko i szybko. Należy on do tych powieści, które pochłania się na jedno posiedzenie.
Okładka harmonizuje z treścią, wspaniale oddaje klimat powieści. Już na pierwszy rzut oka jasno i wyraźnie kojarzy się z czasem i miejscem akcji. Posąg jednego z babilońskich bóstw na tle nieba podczas zachodu słońca prezentuje się bardzo estetycznie. Zastanawiam się tylko, czy tytuł nie mógłby być zapisany nieco mniejszymi i ciemnymi literami. Moim zdaniem efekt wizualny byłby wówczas znacznie lepszy. Mankamentem jest natomiast niedostatecznie wyraźna czcionka na tle żółtego kolorytu papieru. Barwa druku jest niejednolita - na niektórych stronach ciemniejsza, na innych bledsza. Dla wielu czytelników przydatną rzeczą okazuje się aneks zawierający kalendarium wydarzeń, wykaz dynastii panujących, krain geograficznych, rzek, ludów oraz bóstw opisanych w książce. Znajduje się tu także objaśnienie dotyczące babilońskiego systemu datowania.
Jestem przekonana, że "Boski plan" zachwyci wszystkich pasjonatów historii starożytnej i mitologii ludów semickich. Mnie zauroczył, więc gorąco polecam nie tylko osobom zainteresowanym tą tematyką. Być może lektura zachęci tych, którzy dotąd uważali, że historia jest nudna...
Paulina Maria "Lorelay" Szymborska-Karcz
Kliknij 2x aby obejrzeć recenzję powieści "Tylko Bogowie żyją wiecznie" nadaną przez TV Gliwice w programie pod tytułem "Chwila Bibliofila".
Witam wszystkich,
Z przyjemnością informuję, iż ukończyłem pracę nad kolejną powieścią. Nosi ona tytuł SARGON - Wybrańcy Innany. Jest to opowieść o bogini Inannie i bogom podobnych, wielkich królach Akadu.
Dzisiejszy człowiek żyjąc coraz szybciej nie ogląda się już za siebie. Wpatrzony w przyszłość nie docieka przeszłych wydarzeń. Coraz częściej zainteresowania historyczne przeciętnego człowieka wyznaczają granice drugiej wojny światowej. Mimo, że żyjemy w społeczeństwach zorganizowanych w państwa, często nie uświadamiamy sobie, kiedy taka duża forma terytorialna powstała po raz pierwszy. Kto dziś odpowiedziałby na pytanie: któremu z władców, jako pierwszemu nadano przydomek ‘Wielki’? To właśnie Sargon, twórca imperium akadyjskiego zasłużył u potomnych na ten zaszczytny dodatek jako pierwszy. Ale było to już tak dawno temu, że nie bardzo wiadomo nawet, jaka chronologia użyta w opracowaniach historycznych wydaje się pewna.
Im bardziej zagłębiamy się w przeszłość tym odleglejszy wydaje nam się miniony świat i jego kultura. Dzieje tamtejszych wydarzeń stają się zamglone a motywy działania wielkich władców stają się często dziwne i niezrozumiałe. I choć odkrywamy coraz więcej źródeł, nadal nie znamy odpowiedzi na wiele pytań. Współczesne opracowania mimo, że coraz grubsze, próbują wszelkimi metodami wyjaśnić zarówno procesy zachodzące w tamtych epokach, jak i dopasować sposób myślenia ówczesnych ludzi, przekładając go na nasze, nowoczesne podejście do życia. Mimo tych wysiłków, nadal pozostaje pewna ilość białych plam, na których budowane są różne koncepcje historyków. Gdy jednak brakuje już naukowych odpowiedzi, wtedy sięga się po wyjaśnienia zaczerpnięte z mitów i eposów.
Właśnie taką epoką, pełną luk i znaków zapytania są czasy pierwszego w historii ludzkości imperium, jakim było Królestwo Akadu. Czasy te choć fascynujące i pełne barwy są tak odległe, że nasz obraz o nich jest mieszaniną legendy, mitu, eposu i źródeł materialnych nie rzadko tak wspaniałych i zagadkowych, że wręcz fantastycznych czy baśniowych.
Opowiadanie to, skupiające się na bogini Inannie i dziejach królów akadyjskich, oparte jest na mitach zawartych w bogatej spuściźnie literackiej ludów Międzyrzecza. Według tych tekstów wielcy władcy Akadu, tacy jak Sargon (Szarrukin) czy też Naramsin osobiście obcowali z bogami, wykonując posłusznie ich wolę a ich los był wyznaczany decyzjami nieśmiertelnych. Czasem jednak wykazywali się samodzielnością i wtedy mogła na nich spaść zasłużona kara ze strony zagniewanych bogów. Częściej jednak, mimo całej swej potęgi oraz bogobojności i tak dotykała ich jakaś klęska, którą trudno jest nam dziś pojąć. Dlatego właśnie uzupełniając ich historię mitem i legendą spróbujemy wyjaśnić, jak było naprawdę….


Fragment 1
Kochankowie Innany - pobierz i przeczytaj fragmenty :
Nowa powieść "SARGON - WYBRAŃCY INANNY" - ukaże się już niebawem...
Fragment 2
Fragment 3